Q&A: Wspólnoty wspierające rozwój

Wspólnoty wspierające rozwój w pytaniach i odpowiedziach

  • rozmawiają Gosia Stańczyk i Agnieszka Stein

 

GS:  „Wspólnoty wspierające rozwój” to jest szkolenie dla osób pracujących w edukacji, ale czy tylko tej alternatywnej, mało formalnej?

AS: To szkolenie przeznaczone dla osób pracujących w każdego rodzaju edukacji, tej alternatywnej czy Montessori, jak najbardziej, ale także dla pracujących w tradycyjnych szkołach. I to nie tylko dla nauczycieli, ale także dla osób pełniących funkcje opiekuńczo-pomocnicze: pedagogów, psychologów. Jednym słowem: dla wszystkich którzy w jakiś sposób wspierają dzieci na płaszczyźnie edukacji.

– I te wszystkie osoby odnajdują się w takiej różnorodności?

– Ja mam poczucie, że taka różnorodność grupy jest zasobem. W tradycyjnej edukacji uznaje się, że łatwiej jest pracować z grupą, która jest jednorodna, więc większość metod w szkole opiera się na jednorodności grupy. Wynika to z przekonania, że to służy efektywności. Na szkoleniu uczestnicy mogą dowiedzieć się, jak to jest pracować w grupie, która jest różnorodna. To jest szkolenie, na którym nie rozmawia się wiele o teorii. Uczestnicy jednocześnie doświadczają tego, o czym rozmawiają i mogą tej teorii od razu doświadczyć w praktyce.

Według mnie, to szkolenie może być też bardzo cenne dla osób mających dzieci w edukacji domowej oraz dla tych, którzy rozważają pracę w alternatywnych szkołach. Obecnie bardzo wiele dzieje się w obszarze alternatywnej edukacji, dużo szkół alternatywnych szuka osób, które byłyby gotowe pracować z dziećmi w tym duchu. Myślę, że nasze szkolenie to dobre miejsce i dobry czas, żeby zastanowić się nad taką pracą.

Widzę też w tym szkoleniu dobrą propozycję dla studentów, którzy przygotowują się do pracy z dziećmi i młodzieżą – mają oni szansę zobaczyć jak taka praca może wyglądać i możliwość skorzystania z doświadczenia innych.

– Jakie tematy pojawiają się w rozmowach podczas szkolenia?

– Jeden z obszarów dotyczy wspierania dzieci, drugi to wspieranie rodziców, w tym co się dzieje wokół edukacji ich dzieci, kolejnym jest wspieranie nauczycieli, budowanie dorosłych wspólnot, które mają na celu stworzenie dzieciom przyjaznego środowiska.

– A czego można się nauczyć na szkoleniu? Co tam się dzieje?

– To nie jest łatwe pytanie, gdyż trochę tak, jak w szkołach demokratycznych, nie ma na szkoleniu jednej osoby, która z góry określa plan i dba o jego zrealizowanie. Doświadczamy sytuacji, w której spotykamy się razem we wspólnym celu. Tym celem jest rozwój, poszerzanie swojego warsztatu pracy, budowanie swojej samoświadomości i autorefleksji na temat tego, jak działamy w relacjach z dziećmi, z dorosłymi w obszarze edukacji. Wszyscy razem podejmujemy odpowiedzialność za to, żeby to był czas nauki i rozwoju dla każdego, żeby wszyscy byli uwzględnieni, czyli uczymy się jak się uczyć, jak tworzyć wspólnotę, w której każdy ma okazję do rozwoju. To nie jest jedynie kurs o wspólnotach wspierających rozwój. To przede wszystkim możliwość bycia w takiej wspólnocie. Według mnie właśnie doświadczenie daje nam najlepsze narzędzia do tworzenia takich środowisk w przyszłości.

Nauka, która dzieje się na szkoleniu, nie polega tylko na tym, że ludzie uczą się od trenera. Uczą się też od siebie. Każdy wnosi coś od siebie, coś indywidualnego, unikalnego, ważnego, coś co warto wykorzystać. Każdy przychodzi ze swoją wiedzą i doświadczeniem, wspólnie tworzymy rozwiązania i się im przyglądamy. Bardzo dużo mówimy o tym, jak każdy z uczestników może wykorzystać w swoim miejscu pracy to, co wypracował na szkoleniu: pogłębioną świadomość na temat procesów, które zachodzą między ludźmi, znajomość rozwoju, który zachodzi u dorosłych i dzieci. Z tego można korzystać nie tylko w edukacji domowej czy szkole demokratycznej, ale także w takim miejscu systemowym, tradycyjnym, w zwykłej szkole, na lekcji, w świetlicy.

– Czy masz takie doświadczenie, że osoby pracujące w takich systemowych miejscach, tradycyjnych miejscach, są w stanie skorzystać ze szkolenia? Czy jesteśmy w stanie, będąc w jakimś miejscu z silną strukturą, określoną tradycją edukacyjną, wnosić jakąś istotną zmianę w swoją pracę?

– Myślę, że tak i to na kilku płaszczyznach. Ludzie bardzo potrzebują relacji z innymi dorosłymi. I pierwsza płaszczyzna dotyka tego, jak mogą w swoich wspólnotach, w swoim miejscu pracy komunikować się z innymi dorosłymi, jak mogą pokazywać na czym im zależy, co jest dla nich ważne, co chcą robić, jak mogą komunikować się z rodzicami, pokazywać im co jest ważne, wypracowywać z nimi różne rozwiązania. Natomiast gdybym miała opowiedzieć o takiej sytuacji ściśle klasowej i lekcyjnej, to myślę, że podstawową rzeczą,  którą to szkolenie daje, jest pogłębiona refleksja o tym, czym jest rozwój. Jak wykorzystać różnice między dziećmi jako zasób w klasie, a nie jako coś co przeszkadza? Jak przygotować się do wejścia w taką sytuację lekcji? Jakie znaczenie ma nasze nastawienie, zasoby kiedy wchodzimy do klasy…

Z mojej perspektywy wartością jest też regularne spotykanie się z ludźmi, którzy są w innych miejscach, być może też tradycyjnych, też ze strukturą, ale mają ten sam cel, to samo pragnienie. Spotykanie się w grupie takich osób, wymiana doświadczeń i strategii mogą być bardzo wzmacniające.

– Dzięki temu ludzie czują, że nie są sami. Dostają empatię, widzą, że to, że jest im trudno w jakiejś sytuacji, nie wynika z ich braku umiejętności czy jakiegoś problemu, tylko z tego, że te sytuacje szkolne są po prostu w taki trudny sposób skonstruowane. Te doświadczenia pomagają im w patrzeniu na dziecko jako na kogoś, kto potrzebuje wsparcia i pomocy, kogoś kto chce współpracować. Pomagają im dostrzec, że możemy robić różne rzeczy, które dziecku tę współpracę z nami albo ułatwiają, albo utrudniają i że często zmiana wcale nie polega na tym, że ten dorosły, nauczyciel, miałby robić coś więcej. Myślę, że bardzo często chodzi o to, żeby właśnie robić mniej, albo żeby robić inaczej i żeby mieć świadomość jakie znaczenie mają nasze przekonania i nasze spojrzenie na konkretną sytuację.

Chciałabym jeszcze opowiedzieć o czymś, o czym bardzo dużo osób mówi podczas szkolenia i co jest dla mnie osobiście ważne. Charakterystyczna dla osób, które były na poprzednich dwóch edycjach jest chęć brania udziału w społecznej zmianie. Chęć zmieniania świata, tworzenia edukacji, która jest bardziej przyjazna dla ludzi, takiej, która wspiera ich w zaspokajaniu ich potrzeb, która jest – przychodzi mi tu do głowy słowo – bardziej humanitarna. Ci ludzie, którzy tu przychodzą, naprawdę chcą zmieniać świat. Mają marzenia, mają idee, które chcieliby realizować, mają inicjatywę. I myślę, że to szkolenie jest też dla nich taką przestrzenią do wypracowania sobie konkretnych odpowiedzi. Po pierwsze na pytanie jak pogodzić swoje potrzeby, zadbanie o siebie, z tą potrzebą wkładu w świat, w rozwój i w zmienianie tego świata…A po drugie, na pytanie, w jaki sposób można szukać takich sposobów na tę społeczną zmianę, które nie będą się wiązały z wypaleniem zawodowym i poczuciem bezradności. Jeżeli, więc ktoś czuje się w swojej pracy, w szkole, w jakimś miejscu edukacyjnym wypalony i chciałby coś zmienić, zastanowić się co ze sobą zrobić w tej sytuacji, to szczególnie serdecznie go zapraszamy. Ufam, że to może być dla niego bardzo wspierające, wzmacniające doświadczenie.

Wysłuchała, spisała i zredagowała: Anna Hawryluk

 

Szczegóły i zapisy na trzecią edycję kursu (klik).